Huragan Florence dotarł do USA, osłabł ale wciąż jest groźny.

  •  

     

     

    Przed godz. 13.45 czasu polskiego oficjalnie ogłoszono, że huragan Florence dotarł do wschodniego wybrzeża USA. Stało się to we Wrightsville Beach w Karolinie Północnej - taką informację podało amerykańskie Narodowe Centrum Huraganów (NHC).

     

     

    Pomimo, że huragan nad Atlantykiem wytracił siłę i jego kategorię zmieniono z 4. na 1., wciąż jest groźny. Władze USA ostrzegają mieszkańców wschodniego wybrzeża, głównie z Karoliny Północnej i Południowej, przed powodziami i silnym wiatrem.

     

     

    W tej chwili prędkość wiatru towarzyszącego huraganowi spadła do 155 km/h, ale to deszcze i fala sztormowa z oceanu mają spowodować największe straty. Niektóre miejsca mogą doświadczyć nieprzerwanego deszczu przez ponad 30 następnych godzin, co może doprowadzić do powodzi. Prognozuje się, że w niektórych miejscach spadnie nawet 100 cm deszczu.

     

     

    W miejscowości New Bern już doszło do powodzi. Ekipy ratownicze ewakuowały z domów około 200 osób. 60 osób ewakuowano z hotelu w Jacksonville, gdzie silny wiatr uszkodził strukturę budynku. Ponad 450 tys. budynków jest bez prądu.

     

     

    Przed nadejściem Florence władze USA wydały nakaz ewakuacji na obszarze zamieszkanym przez 1,7 miliona Amerykanów. Duża część z nich pozostała jednak w domach, tym bardziej że w ostatnich dniach docierały do nich wiadomości, iż huragan słabnie.

     

     

    Miejscowe władze zaapelowały, by ludzie, którzy zdecydowali się pozostać w domach, nie dzwonili na numer alarmowy, bo w tej chwili wysłanie ratowników jest zbyt niebezpieczne lub niemożliwe.

     

     

    Źródło: wiadomosci.gazeta.pl

    Foto: Polskie Radio