Ukraińscy strażacy na wojennych frontach

Podczas gdy żołnierze ukraińscy zmagają się z inwazją na froncie, w atakowanych miastach z ogniem i zniszczeniami walczą ukraińscy strażacy. Osiedla, dzielnice zamieniają się w ruiny, służby gaszą ogień i ratują rannych mieszkańców. Jak podają polskie służby, które wysyłają sprzęt strażacki na Ukrainę, podczas wojny zginęło już 10 ukraińskich strażaków, a 13 jest rannych.
Polscy strażacy rozpoczęli zbiórki sprzętu pożarniczego dla Ukrainy. Komendant główny PSP poinformował, że pomoc z Polski już trafia do ukraińskich strażaków. To ponad 1,6 tys. palet sprzętu pożarniczego oraz ponad 100 samochodów strażackich (średnich i ciężkich). Strażacy z Ukrainy otrzymują m.in. wozy, mundury bojowe, kamery termowizyjne, agregaty prądotwórcze, motopompy czy prądownice. Akcja pomocy dla strażaków z Ukrainy została ogłoszona w sobotę (26 lutego br.). Koordynuje ją Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej.
Strażacy PSP oraz druhowie OSP pomagają w przygotowaniu punktów recepcyjnych dla obywateli Ukrainy, uciekających przed wojną do naszego kraju. Wśród obiektów, które mogą być wykorzystane do przyjęcia uchodźców są m.in. remizy OSP, ale - jak podkreśla Waldemar Pawlak, prezes Zarządu Głównego ZOSP RP - na razie nie ma konieczności korzystania z tego rozwiązania.
TYMCZASEM W UKRAINIE…
Trudne operacje gaszenia obiektów technicznych, niebezpiecznych, takich jak elektrownie atomowe ostrzeliwane przez Rosjan to kolejne zadanie ukraińskich druhów.
Na początku inwazji Rosjanie opanowali teren wokół byłej elektrowni atomowej w Czarnobylu. Atak prowadzono z terytorium Białorusi. To najkrótsza droga od północy w okolice Kijowa.
Dziś w godzinach porannych został zajęty przez siły zbrojne Federacji Rosyjskiej teren elektrowni jądrowej Zaporoże. Wcześniej wojska Putina ostrzelały obiekt i wywołały pożar. "Okupant nie pozwala ukraińskim jednostkom ratownictwa na rozpoczęcie gaszenia pożaru" - napisały na Facebooku ukraińskie służby dodając, że pożar ogarnął budynek szkoleniowy i że tylko jeden z sześciu reaktorów elektrowni jest obecnie eksploatowany. Pożar, do którego doszło w wyniku rosyjskiego ostrzału, wybuchł poza obrębem elektrowni atomowej, obejmując jedynie budynek szkoleniowy i laboratorium. Później podano, że w pożarze budynku szkoleniowego elektrowni nie było ofiar śmiertelnych.
Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej potwierdziła, , że nie nastąpiła zmiana w poziomie promieniowania, a ogień nie zniszczył ważnego sprzętu.
Nie znamy dokładnych powodów ataku na ukraińskie elektrownie atomowe, ale rosyjskie źródła agencji Reuters sugerują, że zajęcie elektrowni ma na celu odstraszenie wojsk NATO i powstrzymanie ich przed ewentualną pomocą Ukrainie. Mamy do czynienia z nuklearnym terroryzmem i szantażem.
Czarnobyl nową ‘superbronią’ Rosjan"?
Kiedy 23 lutego rosyjskie wojska przejęły kontrolę nad nieczynną elektrownią atomową w Czarnobylu część ekspertów podniosła alarm, że walki na terenie zamkniętej elektrowni Rosjanie mogą naruszyć słynny sarkofag nad feralnym blokiem czarnobylskiej elektrowni i doprowadzić do katastrofy ekologicznej.  Misja Ukrainy przy UE poszła krok dalej i ostrzegła Unię, że wypalone paliwo z elektrowni może "w rękach agresora zamienić się w bombę atomową". Pozostałości po Czarnobylskiej katastrofie z 1986 roku mają cały czas niszczycielską siłę. Składowisko zawiera około 20 tys. metrów sześciennych odpadów radioaktywnych. Wystarczy trafić w składowisko rakietami, aby wywołać skażenie na niewyobrażalną skalę. Radioaktywna chmura mogłaby dotrzeć do Europy.
Czy faktycznie powinniśmy się tego obawiać?
Zlokalizowane w Czarnobylu przechowalniki wypalonego paliwa oraz blok czwartego reaktora osłonięty arką nie są po 36 latach od awarii żadnym zagrożeniem - twierdzi Maciej Lipka z fundacji nuclear.pl.
Rosjanie weszli do Czarnobyla. Jak wysokie jest obecnie promieniowanie w najbliższym otoczeniu sarkofagu? Czy łatwo jest go rozszczelnić?
Poziom promieniowania w otoczeniu Czarnobyla jest taki jak zawsze. Są tam miejsca, gdzie jest stosunkowo wysoki, są też takie gdzie jest niższy niż w Warszawie. Istotnie po wkroczeniu rosyjskich wojsk zanotowano jego podniesienie, do nadal niskich poziomów, w bezpośrednim sąsiedztwie kilku stacji pomiarowych. Ukraiński dozór jądrowy poinformował, że było to spowodowane ruchami ciężkiego sprzętu, który niszcząc ściółkę i mieląc wierzchnią warstwę gleby, wzbił w powietrze nagromadzone w nich substancje promieniotwórcze, które znalazły się tam po awarii z 1986 roku. Pył ten nie przemieszcza się, lecz opada w bezpośrednim sąsiedztwie, nie stanowiąc żadnego zagrożenia radiologicznego dla położonych dalej terenów.
Sarkofag, a właściwie Arka, która go zastąpiła w 2019 roku, jest stalową konstrukcją, która osłania czwarty reaktor Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej – ten, który uległ awarii w 1986 roku. Jego rola to ochrona bezpośredniego otoczenia przed promieniowaniem oraz umożliwienie tzw. decomissioningu czyli rozbiórki elektrowni. Natomiast nawet bez niego Czarnobyl nie oddziaływałby po 36 latach od katastrofy, na obszary położone w znacznej odległości od niego. Warto też wspomnieć, że elektrownia w Czarnobylu nie działa od 2000 roku i nie ma żadnej możliwości, by ponownie ją uruchomić.
Czy ewentualne rozszczelnienie sarkofagu doprowadzi do skażenia tylko na zachód od Czarnobyla? Ukrainy, krajów UE? Czy może być groźne dla Rosji?
Nie, ani w Arce, ani w zlokalizowanych w jej pobliżu przechowalnikach wypalonego paliwa jądrowego nie ma lotnych substancji promieniotwórczych, które po wydostaniu się z nich stanowiłyby jakiekolwiek zagrożenie poza bezpośrednim otoczeniem tych konstrukcji. Tak więc nawet ich potencjalne całkowite zniszczenie nie będzie miało istotnych konsekwencji poza ich najbliższą okolicą.
 
Czy znajdują się tam materiały, które mogłyby posłużyć do stworzenia „brudnej bomby”?
Wypalone paliwo obecne w przechowalnikach jest skrajnie niepraktycznym materiałem do produkcji tzw. brudnej bomby. Tutaj może słowo, czym takie urządzenie jest: to normalny ładunek wybuchowy otoczony substancjami promieniotwórczymi, które w wyniku eksplozji są rozpylane w powietrzu. Ich zasięg jest bardzo ograniczony i nie ma to nic wspólnego z bronią jądrową. Lękiem przed brudnymi bombami karmi się popkultura, tymczasem pamiętając, że wojna to straszna rzecz, należy wprost powiedzieć: nie jest to urządzenie groźniejsze od bomb normalnych.
Nie ma możliwości, by promieniotwórczość z Czarnobyla dotarła do Polski w jakichkolwiek istotnych ilościach. Stanowczo odradzam picie płynu Lugola i zażywanie na zapas suplementów jodu. W ten sposób można tylko sobie zaszkodzić, zwłaszcza że promieniotwórczego jodu-131, przed którym mogłyby ochronić, po prostu w Czarnobylu już nie ma. Jego okres półrozpadu (czas po jakim zostaje połowa początkowej ilości) to 8 dni, więc przez 36 lat, które upłynęły od awarii w Czarnobylu, samoczynnie zniknął ze środowiska i odpadów jądrowych.
Państwowa Agencja Atomistyki ma wzdłuż polskich granic nowoczesne stacje pomiarowe, które są w stanie wykryć poziomy promieniowania tysiące razy niższe od tych, które mogą być groźne dla zdrowia. Monitoring jest prowadzony w czasie rzeczywistym. Do komunikatów i stron internetowych (www.paa.gov.pl) tej instytucji odsyłam też, jako do sprawdzonego i pewnego źródła informacji o bieżącej sytuacji radiacyjnej kraju.
 
 

  • Elektrownia jądrowa, nazywana elektrownią atomową – obiekt przemysłowo-energetyczny (elektrownia cieplna), wytwarzający energię elektryczną poprzez wykorzystanie energii pochodzącej z rozszczepienia jąder atomów.

Początek energetyki jądrowej przypada na lata 50. XX wieku. Pierwsza elektrownia jądrowa, o mocy 5 MW powstała w 1954 r. w Obnińsku (ZSRR).
Różnice w stosunku do bomby atomowej
Z różnic między budową bomby i reaktora jądrowego oraz różnic w stosowanych w nich materiałach rozszczepialnych, wprost wynika, że nie może on wybuchnąć jak bomba atomowa[1].
Bomba atomowa działa na zasadzie gwałtownego zbliżenia do siebie i utrzymania w tym stanie możliwie jak najdłużej mas uranu zapewniającego przebieg reakcji rozszczepienia w postaci reakcji łańcuchowej. Energia powstająca w wyniku rozszczepienia rozrzuca w przestrzeni atomy zmniejszając szanse na dokonanie rozszczepienia przez neutrony. Powoduje to że tylko niewielka część materiału rozszczepialnego ulega rozszczepieniu[1].
Reaktor konstruowany jest tak by w wyniku reakcji rozszczepienia zachodziło wydzielanie przewidzianej ilości ciepła przez możliwie długi czas. Przebiega to w pobliżu stanu krytycznego, ale tuż poniżej, konstrukcja reaktora powinna zapewniać jego ujemną reaktywność powodującą samoczynne zmniejszanie się szybkości reakcji rozszczepienia przy wzroście temperatury bądź szybkości reakcji[1].
Do przeprowadzenia wybuchowej reakcji rozszczepienia w bombie o ograniczonej masie wymagane jest wysokie wzbogacenie materiału rozszczepialnego, podczas gdy powolny przebieg reakcji w dużej masie reaktora nie wymaga silnego wzbogacania uranu, są nawet konstrukcje reaktorów pracujące na słabo wzbogaconym uranie.